Słabo znanym jest fakt, iż na terenie bogatyńskiej gminy znajduje się najstarsza w okolicy budowla. Na zalesionym dziś wzgórzu w północnym krańcu wsi Trzciniec Górny, wśród zarośli dostrzec można ruiny gotyckiego zamku

Zostało co prawda z niego niewiele ale przy odrobinie wyobraźni amatorzy rycerskich opowieści dostrzegą w tych grubych murach niezgorszą warownię. Do dziś ząb czasu i ludzka ręka oszczędziła spory fragment ściany głównego budynku, sklepienie pod wieżą, większość muru obwodowego, studnię wykutą w skale oraz przykryte grubą warstwą ziemi i porośnięte drzewami pomieszczenia mieszkalne. Podchodząc do krawędzi wzgórza i dobrze się przypatrując, widać okalającą zamek dawną fosę. Od strony wsi jest ona niestety zasypana tak, że nawet nie widać jej śladów. Studnia w chwili obecnej ma ok. 20m głębokości i nie daje już wody, lecz gdy wykuto ją w skale siedem wieków temu liczyła ponad 50m! W 2005r. niestety bezmyślnie przykryto ją betonową "wylewką" - zapewne dla bezpieczeństwa ludzi ale niszcząc zabytek. Mur obwodowy wysoki był na 14 metrów, a sam zamek na ok. 16.
Niestety od XVII wieku był systematycznie uszczuplany dostarczając budulca wiejskim domostwom, a w 1794 roku postawiono na jego terenie, używając kamieni z jego rozbiórki, leśniczówkę (obecnie dom mieszkalny).

Restauracja w leśniczówce wybudowanej przy wejściu na zamek
Zamek zbudowano na miejscu grodziska być może z VIII wieku (w jego pobliżu w 1880 roku odnaleziono grób ciałopalny z ośmioma urnami, w których znajdowały się rzadkie monety rzymskie - znalezisko oglądać można w Oybin, Zittau i Buatzen). Warownia kontrolowała okoliczne włości oraz dwie drogi handlowe: z Frýdlantu do Zgorzelca i z Żytawy do Frýdlantu (fragmentem tego szlaku handlowego jest dzisiejsza ul.Kurzańska w Bogatyni) a dalej do Jeleniej Góry - to tzw. Stary Trakt Żytawsko-Jeleniogórski. Trudno jest przytoczyć szczegółową historię zamku, lecz trzeba pamiętać o dacie 1262r., kiedy to po raz pierwszy wraz z okolicznymi dobrami został wymieniony w dokumencie inwentarzowym dóbr Żytawskich jako "castel Ronau" (od Ronov; słowiańskiego Hron - po polsku Wronów). Rezydowało w nim wielu burgarabiów. Warto wspomnieć najwybitniejszego i zarazem ostatniego Anzelma von Sandau, który był komisarzem cesarza Karola IV. Przez dwa stulecia funkcjonowania, zamek często zmieniał właścicieli - jednym z nich był nawet książę jaworski Henryk. Ostatni jego mieszkańcy nie mieli do niego praw, lecz skrupulatnie wykorzystali dogodne położenie warowni, by nieco się wzbogacić na łupiestwie kupców i okolicznych wsi. Byli to typowi rycerze-rozbójnicy, którzy opanowali zamek w trakcie zamieszek wywołanych przez miejscowych możnowładców. Pochodzili prawdopodobnie z Moraw i byli podwładnymi margrabiego Jobsta. Dokuczyli okolicy mocno, bo w ciągu czterech zaledwie lat zrabowali min. 1400 sztuk bydła i spalili dwie wsie.
W 1398r. namiestnik Łużyc Prokop otrzymał polecenie zniszczenia złodziejskiego gniazda i w styczniu 1399 roku wojska Związku Sześciu Miast Łużyckich ruszyły na Wronów. Zdobyły zamek w drugim szturmie, podłożywszy wielką minę prochową, po czym podpalili i uwieźli co się dało. Król Wacław w tym czasie doszedł do porozumienia z Jobstem i rozkaz zburzenia warowni cofnął ale było za późno. Margrabia morawski domagał się odszkodowania. Zostało ono wypłacone w 1401r. w wysokości 8 tys. kóp groszy.
Od tego czasu zamek leży w ruinie, a należący do niego folwark Schaare kupiło w 1494 roku miasto Zittau. Do końca XVIII wieku był podstawą do nadawania godności tytularnych.
Niestety sześćsetletnia rocznica jego zdobycia i zburzenia przypadająca na 1999r. przeszła bez echa. Może kolejna okrągła rocznica będzie okazją do zorganizowania pikniku historycznego aby przypomnieć mieszkancom o tym ciekawym i tajemniczym zakątku.

Największe miasto Północnych Czech jest pięknie położonym ośrodkiem sportowym, kulturalnym i turystycznym. Walory wypoczynkowe Liberca dorównują najlepszym czeskim kurortom.
Zielone i spokojne, mimo że stutysięczne, miasto oferuje wiele parków, ścieżek spacerowych, zabytków architektury i techniki, baseny kąpielowe i sympatyczne, niedrogie restauracje. Z góry Jeszted, na którą wjedziemy koleją linową możemy podziwiać wspaniałe widoki, a zimą zjechać na nartach.
Leży zaledwie 15km od Bogatyni - nie zwlekaj więc - POZNAJ LIBEREC!

Na przełomie XIX i XX stulecia, ówcześni gospodarze Górnych Łużyc, znaczną część życia towarzyskiego spędzali poza domem. Korzystali z karczm i gospód, spożywając tam posiłki lecz przede wszystkim alkohol